Absynt to trunek, który przez lata od wynalezienia zdążył nieźle namieszać na światowym rynku. Jego pierwsze ślady prowadzą nas do trzynastowiecznej Szwajcarii, gdzie inauguracyjnego procesu destylacji dokonał pewien francuski lekarz. Czasy największej popularności napitku miały jednak bez wątpienia dopiero nadejść, a roczna produkcja zielonej cieczy powoli wspinała się do zawrotnych 30 milionów litrów. Alkohol powoli stał się tak słynny, że z czasem został głównym towarem eksportowym Francji. Na wzrost zapotrzebowania na ziołowy napój wysokoprocentowy miały również wpływ kryzysy, które przez lata dotykały tutejsze winiarnie. Nieurodzaj i klęski żywiołowe skutecznie blokowały zbiory winogron, a korzystały na tym destylarnie z Pontarlier, gdzie tradycyjnie przygotowywano absynt.

 

Kolejnym argumentem na oddanie się zielonej wróżce – jak nazywano trunek - jest fakt, że na przestrzeni wieków zdołała przekonać do siebie wielu wielkich artystów, dla których pozostawała inspiracją i częścią codziennego trybu dnia. Z dobrodziejstw wywołującego wizje alkoholu korzystali zatem Van Gogh, Picasso, Oscar Wilde, Rimbaud, Baudelaire czy nawet Ernest Hemingway.

 

Jak poprawnie pić absynt?

 

Fani piołunowo-anyżowego napoju doskonale wiedzą, że z jego spożywaniem wiążą się pewne rytuały. Dlatego też butelkę naszego trunku możemy opróżnić na kilka tradycyjnych sposobów. Wedle pierwszego z nich tak zwanego rytuału ognia będziemy potrzebowali cukru, łyżeczki oraz wody. Sposób ten nazywany też czeskim polega na postawieniu nad kieliszkiem łyżeczki pełnej cukru i powolnemu przelewaniu przez nią naszego alkoholu. Kiedy przelejemy odpowiednią ilość wypełniając kieliszek, podpalamy nasiąknięty absyntem cukier. Kiedy ogień się wypali przelewamy przez łyżeczkę odrobinę wody mineralnej i tak powstałą miksturę ostatecznie wypijamy.

 

Oprócz rytuału ognia mamy jednak też do czynienia z rytuałem wody, określanym też jako rytuał francuski. W tym wypadku potrzebować będziemy specjalnej łyżeczki z dziurkami używanej właśnie do picia absyntu. Do szklanki wlewamy trunek, zaś na naszą łyżkę kładziemy kostkę cukru i bardzo powoli przesączamy przez nią wodę. W rezultacie do absyntu zaczyna spływać słodki syrop. Proporcje w tym wypadku wynoszą wynoszą 1 do 3, gdzie trzy części oznaczają dolewaną wodę. Ostatnim z rytuałów jest rytuał powietrza polegający na podgrzewaniu nad płomieniem wody z cukrem w srebrnej łyżce. Kiedy już utworzą one syrop wlewamy go do kieliszka, dodając tyle absyntu, ile wody zużyliśmy. Całość mikstury podpalamy na moment po czym gasimy i wypijamy ze smakiem.